„Synowie Rzeszy. II Korpus Pancerny SS w Normandii, Ardenach i na froncie wschodnim” – recenzja książki
„Synowie Rzeszy” Michaela Reynoldsa to kronika działań II Korpusu Pancernego SS w Normandii, Ardenach i na froncie wschodnim. Reynolds stara się odpowiedzieć na pytanie, czym był w istocie II Korpus Pancerny SS i w ogóle Waffen-SS? W miarę dokładnie poznajemy organizację korpusu, historię powstania i przebieg operacji, w których brały udział jego dywizje (2. D.Panc. SS Das Reich, 9. D.Panc. SS Hohenstaufen i 10. D. Panc. SS Frundsberg), a także koniec istnienia związku oraz powojenne losy jego członków.
O ile same działania bojowe korpusu zostały scharakteryzowane w sposób profesjonalny i w tej części autor zadowoli chyba każdego czytelnika, to niestety pozostałe aspekty potraktował on po macoszemu.

Reynolds zapomina przede wszystkim o zbrodniczych korzeniach przedstawianych formacji. W SS-manach dywizji pancernych Waffen-SS widzi przede wszystkim świetnych żołnierzy, być może elitę wojsk III Rzeszy ostatnich lat istnienia tego państwa, podczas gdy dywizje te wyłoniły się z jednej z najokrutniejszych formacji w dziejach XX wieku. Faktem jest, że członkami tych dywizji byli na początku ochotnicy. Faktem jest również, że późniejsze uzupełnienia pochodziły w istocie z branki – zaciąg ochotniczy skończył się praktycznie po walkach w Normandii. Autor zdaje się jednak zapominać, że wiązało się to nie ze zmianą charakteru tych dywizji, lecz rozpaczliwą sytuacją reżimu. Ostatni rok wojny zmusił niejednokrotnie nazistów do porzucania swoich poglądów w imię przetrwania za wszelką cenę i tylko to sprawiło, że wszystkie formacje SS utraciły swoją „czystość rasową”. W żadnym wypadku nie może być to argumentem na poparcie twierdzeń: „byliśmy tylko żołnierzami”. Przecież każdy członek SS, każdy Niemiec zdawał sobie sprawę z oficjalnej polityki Hitlera. Co więcej, członkowie SS, jako nazistowska elita, musieli wręcz identyfikować się z celami partii i wodza III Rzeszy. O tym autor wspomina niestety tylko na marginalnie.
O ile można więc mieć jeszcze jakieś wątpliwości w stosunku do ludzi, którzy trafiali do Waffen-SS z przymusowych uzupełnień, to każdy, kto zjawił się tam z własnej woli, był świadomy, kogo i jakie cele reprezentuje jego formacja. Powojenne tłumaczenia byłych członków Waffen-SS o konieczności obrony ojczyzny nie są w żadnej mierze wystarczające.
Kolejnym zagadnieniem, które Reynolds jedynie zasygnalizował w swojej książce, są zbrodnie wojenne popełniane przez żołnierzy Waffen-SS. Używa często przytaczanego przez obrońców tej formacji argumentu, że zbrodnie popełniali wszyscy. Niestety, zapomina się przy tym o skali, gdyż nie licząc Związku Radzieckiego i Cesarstwa Japonii zbrodnie wojenne były niechlubnymi epizodami. Natomiast w Waffen-SS stanowiły one regułę działań. SS-mani szanowali jedynie siłę, brutalność, zaciętość i odwagę przeciwników. Na łaskę zasługiwali żołnierze wojsk aliantów zachodnich, podczas gdy innych zaliczano do podludzi. O tym autor również wspomina niestety tylko epizodycznie.
Brutalność SS-manów ujawniła się w pełni na trasie działań jednostek Waffen-SS. Z najgorszej strony poznali ich mieszkańcy ZSRR, Francji, Holandii czy Belgii. Nie bez powodu SS-mani nie mogli liczyć na litość na terenach tych państw. Koniec szlaku bojowego dywizji Waffen-SS jest zaś chyba najcelniejszym podsumowaniem ich działalności – po kapitulacji żołnierze tych jednostek spotkali się z szykanami zarówno ze strony Aliantów, jak i ludności cywilnej, także niemieckiej. Szykanami, których zdawali się nie rozumieć, uważając się wręcz za pokrzywdzonych. Największym szokiem była dla nich agresja ze strony świeżo uwolnionych więźniów obozów koncentracyjnych. Żołnierze Waffen-SS nie spodziewali się takiego traktowania, zapominając, że nosili takie same czarne mundury i insygnia jak strażnicy obozowi i członkowie aparatu przemocy na terenach okupowanych.
Pomimo tych braków, książka Michaela Reynoldsa jest świetnym studium militarnej strony działalności II Korpusu Pancernego SS. Praca została napisana językiem czytelnym nawet dla laika, pozwalając poznać każdemu tę część historii II wojny światowej. Przypisy i bibliografia dowodzą poważnej pracy autora. Ciekawe wydaje się spojrzenie na kampanię na Zachodzie z tak dużą dozą krytycyzmu wobec zarówno Niemców, jak i Aliantów zachodnich, w szczególności Montgomery’ego. Michael Reynolds w znaczący sposób obnaża błędy tego dowódcy w trakcie operacji „Market Garden”, obarczając go i jego podkomendnych główną odpowiedzialnością za klęskę tej operacji. Z tą samą surowością osądza postępowanie niemieckich dowódców, z Hitlerem na czele.
Co zaskakujące, autor wykazuje się równie doskonałym rozeznaniem w realiach frontu wschodniego, kreśląc wiarygodną rekonstrukcję i ocenę zmagań Wehrmachtu i Armii Czerwonej, co niestety jest rzadkością u anglosaskich autorów. Również dzięki temu, „Synowie Rzeszy”, mimo luk, są książką wartą polecenia.
Marcin Waga
Ocena:
Autor: Michael Reynolds
Tytuł: Synowie Rzeszy. II Korpus Pancerny SS w Normandii, Ardenach i na froncie wschodnim
Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka
Cena: 49 zł
Dziękujemy
Instytutowi Wydawniczemu Erica za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.