„Tryptyk powstańczych wspomnień” – recenzja książki

„Nie człowiek stwarza los, lecz los stwarza człowieka” – napisał w swoim liście pożegnalnym Zbigniew „Szczerba” Blichewicz, autor „Tryptyku powstańczych wspomnień”. Tryptyku, bo jest to złożony z trzech części pamiętnik z zapiskami z powstania warszawskiego.

Przedwojenny aktor, artysta, człowiek niezwykle wrażliwy i oddany swoim przekonaniom. W pierwszym dniu powstania postanawia, że musi przystąpić do walki, nawet nie mając przydziału (na skutek braku broni jego pierwotny oddział nie zdołał się uformować). Buduje więc barykadę przy ulicy Elektoralnej, dostaje postrzał już drugiego dnia, w końcu trafia do „Bończy” na Starówkę.

Jeśli chodzi o treść i przesłanie książki, to jej podtytuł „Dni >>Krwi i chwały<< czy obłędu i nonsensu?” mówi właściwie sam za siebie. Dziennik „Szczerby” nie opiewa heroizmu Polaków. Daleko mu do ulubionej przez nas martyrologii. Nie utrzymuje w przekonaniu, że powstanie wybuchło słusznie i było dobrze prowadzone. Co prawda, w pierwszych dniach walki notatkom Blichewicza towarzyszy poczucie słuszności wystąpienia przeciw Niemcom, optymizm oraz szczera radość ze zdobycia każdego, nawet najmniejszego odcinka frontu (w Tryptyku można poczytać np. o kilkukrotnym odbijaniu katedry św. Jana z rąk nieprzyjaciela). Ta część nie na darmo nazywa się „Dni beztroskie”. Wtedy to „Szczerba” obejmuje dowództwo nad 101. kompanią batalionu „Bończa”, stacjonującego na Starym Mieście. Pełen nadziei i wiary w przyszłość odnosi ze swoimi szturmowcami pierwsze sukcesy w walce, doświadcza zawiązywania się wielkiej przyjaźni wśród towarzyszy broni.

Ostatnie dni sierpnia na Starówce ze szturmem Dirlewangera i nieznośnymi nalotami Stukasów, których bomby burzą do ostatniego kamienia Stare Miasto, weryfikują jednak początkowy optymizm towarzyszący porucznikowi. Śmierć wielu kamratów, poddanie Starego Miasta, przejście kanałami do Śródmieścia – to okres „Dni ciężkich”, wyznaczonych w „Tryptyku...” jako część druga. Wreszcie nadchodzą „Dni beznadziei”, kiedy to „Szczerba” przejmuje po rannym „Bończy” dowództwo nad batalionem Starówkarzy, by koniec końców zostać włączonym do zdziesiątkowanego baonu „Krybara” i jest zmuszony oddawać, jedną po drugiej, pozycje wrogowi. Powstanie pomału dogorywa, a wraz z nim cała początkowa wiara w przyszłość...

„Tryptyk powstańczych wspomnień” nie jest typowym pamiętnikiem. Nie ma przesłanek świadczących, ażeby „Szczerba” swoje wspomnienia spisywał na bieżąco. Jednakże są one zaskakująco dokładne. Autor nie skupia się jednak na działaniach natury wojskowej. Stanowią one gorzkie tło dla historii o przyjaźni, przywiązaniu żołnierzy do swojego „wodza”, bólu i cierpieniu po stracie kolejnych towarzyszy broni i niedoli, wreszcie stopniowego wątpienia w sens i zasadność całego zrywu.

Sam Blichewicz, niewątpliwie napiętnowany okrucieństwem, jakie dane mu było przeżyć, popełnił samobójstwo w dwa lata po spisaniu owego dziennika. W liście pożegnalnym, obok słów z początku tej recenzji, napisał jeszcze „próbowałem żyć – nie potrafię”. Po wojnie zamieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie w zapomnieniu dzielił z żoną trudy życia emigranta. Nigdy jednak nie zapomniał tego wszystkiego, czego był świadkiem wpierw na Woli i Starówce, a potem w Śródmieściu, aż do wyjścia z Warszawy w październiku 1944 roku. Ze szczerym rozrzewnieniem wspominał swojego przełożonego, rotmistrza „Bończę” (z którym zresztą serdecznie się zaprzyjaźnił), szturmowców, z którymi przyszło mu przejść ze Starówki do Śródmieścia, łączniczki i kolegów aktorów.

Nie zapomniał też jednak rozprawić się z mitem absolutnego bohaterstwa i niezłomności polskich żołnierzy – piętnując niesubordynację i lekkomyślność kilku swoich podwładnych, czy też poddając pod jawną wątpliwość słuszność poczynań dowództwa AK.

„Tryptyk powstańczych wspomnień” nie został może napisany językiem tak wdzięcznym jak mickiewiczowski „Pan Tadeusz”, niemniej jednak czyta się go dobrze i – przede wszystkim – z zaciekawieniem. Materiał wzbogacony został zdjęciami oraz dokumentami baonu „Bończa”, czym niewątpliwie zyskuje na atrakcyjności. Dzienniki baonu Zośka jednakowoż robią większe wrażenie na czytelniku.
Marta Szydlik


Ocena:

Autorzy: Zbigniew „Szczerba” Blichewicz
Tytuł: Tryptyk powstańczych wspomnień. Dni „Krwi i chwały” czy obłędu i nonsensu
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Finna
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka
Cena: 29,00 zł


Dziękujemy Oficynie Wydawniczej Finna za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.



Interesujesz się drugą wojną światową?

Fascynuje Cię historia, wielka polityka albo militaria i uzbrojenie?
Jesteś pasjonatem książek historycznych, gier komputerowych lub filmów wojennych?

Napisz do nas już teraz i zostań redaktorem serwisu II Wojna Światowa WWII.PL!

Czekamy na Twoje zgłoszenie: lughard@wwii.pl. Serdecznie zapraszamy!

WWII 2007 © Wszelkie prawa zastrzeżone
kontakt małpa wwii.pl
powered by FLASHGATE